Opowiadanie o One Direction

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

C
z
Y
t
A
j
C
i
E

M
ó
J

n
O
w
Y

B
l
O
g
.

A
d
R
e
S

N
a

P
o
P
r
E
d
N
i
E
j

N
o
T
c
E
............
P
l
i
s
k
a

i

D
z
I
ę
K
i
:)
Tagi: cba
13.02.2012 o godz. 20:31

Przerzucam moje opowiadanie o 1D na ten adres:
http://onedirection-1d.bloblo.pl/
zapraszam <333
09.02.2012 o godz. 15:36

TO MOJE KONTO!!!!!!! :)

https://twitter.com/#!/Agnieszka131514 - to jest moje konto na twitterze.
Zaprosicie mnie?????
Tagi: :)
08.02.2012 o godz. 16:02

Nazywam się Nelly, mam 17 lat i mieszkam w Hollywood. Mam starszego brata Louisa. Bardzo lubię mu dokuczać, tylko problem w tym, że on lubi dokuczać mi. Moi rodzice się rozwiedli gdy miałam dwa i pół roku. Obecnie razem z bratem mieszkamy z tatą. Z matką się nie widujemy bo pije, pali, i ćpa. Tata jest menagerem gwiazd. Pomaga wzbić się im na szczyt. Dlatego się mną za bardzo nie interesuje. Z Louisem spędza dwie trzecie swojego wolnego czasu. No bo wiecie, Ojciec-Syn. Ja za bardzo się tym nie przejmuję, bo zawsze przy sobie mam swoją najlepszą przyjaciółkę. Suzan. Jest mi bardzo bliska. Gdy miałam 13 lat po raz pierwszy zakochałam się. Niestety ‘’on’’ wybrał inną. Od tamtej pory obiecałam sobie, że już nigdy się w nikim nie zakocham. Jednak w chłopaku cenię uśmiech, humor, oczy i zachowanie przy dziewczynie. Może to zabrzmi dziwnie ale nie lubię gdy chłopak zachowuję się jakby mógł wszystko robić na co mu się żywnie podoba. Jutro wyprowadzamy się do Francji, a dokładniej do Paryża. Kocham to miasto lecz nie chcę tam jechać bo będę musiała opuścić moją najlepszą przyjaciółkę. Chciałabym żeby jechała z nami. Zobaczymy co się da zrobić. Mam nadzieję, że przekonam tatę i rodziców Suzan. Na razie mogę mieć tylko nadzieję.

Tagi: początek
07.02.2012 o godz. 11:02

Kogo wybralibyście jako główną bohaterkę?
Mam dylemat, POMÓŻCIE!!!! plis!!!!!!!!!!!!!
Tagi: a
06.02.2012 o godz. 20:52

http://nk.pl/#profile/43236118
To moje nowe konto na nk.
Możecie zapraszać mnie do znajomych. Chętnie odpowiem na wasze pytania i pogadam...... czy coś. ( jak co, to datę urodzenia wybierałam na oślep)
http://bloblophotoblog.bloblo.pl/ prowadzę również ten photo blog
Tagi: nk
06.02.2012 o godz. 20:03

POSTANOWIONE!!!!!!!
BĘDE PISAĆ O ONE DIRECTION!!!!!!!!!!!!!!!!!
1D rządzi!!!!!!
Zayn-Liam-Harry-Niall-one-direction-16749776-500-334.jpg
06.02.2012 o godz. 19:34

Mam pytanko

Pisać nadal to opowiadanie o Justinie i Amy?
...czy...
zacząć pisać nowe opowiadanie o One Direction?
06.02.2012 o godz. 17:40

ROZDZIAŁ VII

- Amando Brown. Znam cię od niedawna, lecz…… zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Kocham cię. Kocham cię i pytam się ……..czy zostaniesz moją dziewczyną? – spytał z nadzieją w głosie.
- Justin……… ehh……. wstań - rozkazałam mu. On posłusznie wstał.
- rozumniem, nie chcesz być moją dziewczyną– powiedział i zamachnął ręką w celu rzucenia pierścionka do jeziora.
- NIE!! – krzyknęłam. – Justin ty mnie chyba nie zrozumiałeś. Chce zostać twoją dziewczyną tylko nie mogłam pozwolić żebyś……. – nie dokończyłam. Justin zatkał mi usta swoimi. Całował mnie namiętnie, ja odwzajemniałam każdy jego pocałunek. Podczas pocałunków włożył mi pierścionek na palec. Byłam taka szczęśliwa. Całowaliśmy się z 26 min aż w końcu przewróciliśmy kajak i wpadliśmy do wody. Byliśmy zanurzeni ale nadal się całowaliśmy. W końcu przestaliśmy się całować, odsunęliśmy się od siebie i popatrzeliśmy w oczy. Nadal byliśmy pod powierzchnią wody. Uśmiechnęłam się do niego. On uczynił to samo. To musiało być romantyczne a zarazem dziwne. Oczy czerwone od wody i włosy sterczące do góry. Wynurzyliśmy się. Ponownie spojrzałam na Justina. Wyglądał tak słodko z mokrymi włosami. Mam wielkie szczęście, że go mam.
- Kocham cię – powiedziałam.
- Ja ciebie też – powiedział po czym mnie cmoknął w usta. Ja się tylko uśmiechnęłam. Wzięliśmy się za ręce i zaczęliśmy płynąć do brzegu. Razem dopłynęliśmy w niecałe 5 min. Gdy w końcu poczułam piasek pod nogami uśmiechnęłam się najszerzej jak tylko mogłam.
- co ty masz taki zaciesz? – spytał Justin po czym się zaśmiał. Na jego widok również zaczęłam się śmiać lecz od razu przestałam i zaczęłam iść przed siebie. Justin chyba zauważył, że nie ma mnie przy nim, przestał się śmiać i podbiegł do mnie.
- ejjj no……. nie obrażaj się ……przepraszam – powiedział po czym mnie przytulił. Tak naprawdę to nie mam powodu do obrażania się i Justin nie musi mnie przepraszać. Ale chce go trochę postraszyć więc nie odwzajemniłam uścisku. Justin się chyba trochę przestraszył. Ale postanowiłam działać dalej i gdy poluźnił uścisk to wyrwałam się i zaczęłam iść jakąś Ścieszką.
- no ej ….. co ja ci takiego zrobiłem?? Zaczekaj!!! – krzyknął i ponownie mnie dogonił, tym razem nie pozwolił mi iść dalej ponieważ stanął przede mną.
- Amy…… Amuś …… nie obrażaj się – powiedział po czym podniósł mój podbródek swoim wskazującym palcem czym spowodował, że musiałam mu spojrzeć w oczy. Jego wzrok wyrażał smutek, miłość, żal i poczucie winy. Nie mogłam już tak dłużej wytrzymać zwłaszcza w tedy kiedy spojrzałam w te jego brązowe tęczówki. Wybuchłam śmiechem. Justin spojrzał na mnie w stylu NAĆPAŁAŚ SIĘ CZEGOŚ CZY JAK?!?!?!?!.
- to…. ty udawałaś??!! – krzyknął Justin. Czemu on krzyczy?????
- no…. chciałam cię trochę postraszyć – powiedziałam gdy już się opanowałam.
- więcej tak nie rób!!!! – krzyknął. – naprawdę się przestraszyłem – powiedział, podszedł do mnie i pocałował w usta.
- przepraszam, że tak się uniosłem, ale strasznie nie lubię takich rzeczy – powiedział i jeszcze raz mnie pocałował. Ja już się nie odzywałam tylko posłałam mu przepraszający uśmiech.
- chodź – tylko tyle powiedział, wziął mnie za rękę i gdzieś prowadził. Szliśmy tak z 17 minut gdy nagle w oddali zobaczyłam…….. ogromną willę.
( http://j.luxlux.pl/l223/0781295f0026a5e9450ea9ef )
- Justin …… - tylko tyle zdołałam powiedzieć. To było takie….. WSPANIAŁE!!!!!
- ciiiii – powiedział i przyłożył mi swój palec na moich ustach. – nic nie mów, tylko mnie pocałuj. – powiedział z pięknym uśmiechem. Posłusznie wykonałam jego polecenie. Przybliżyłam się do niego i namiętnie pocałowałam go w usta. Czułam jak przez pocałunek uśmiecha się. Ja też się uśmiechnęłam. Teraz dopiero uświadomiłam jak bardzo go….. kocham….. tak…. kocham jestem pewna swoich słów. Gdy się od siebie ponownie odkleiliśmy Justin wziął mnie za rękę i razem szliśmy do ‘’domku’’. Po niecałych 5 minutach doszliśmy. Justin jak dżentelmen otworzył mi drzwi. Weszłam do środka. Znowu zaniemówiłam, w środku było ciemno lecz i tak część widziałam. Zobaczyłam tam to:
( http://projektowaniewnetrz.eu/akademia2/wp-content/uploads/2009/11/salon-z-kuchni%C4%85-3.jpg ) Nagle światło się zapaliło, zobaczyłam dym potem fajerwerki ( takie domowe ) i nagle ze wszystkich stron wyskoczyli jacyś ludzie. Dopiero po chwili zorientowałam się, że są to moi przyjaciele, Scooter, Pattie ( mama Justina) jacyś inni dorośli i inni nastolatkowie których nie znam, pewnie są to przyjaciele Justina. Wszyscy jednocześnie zaczeli mi śpiewać Sto lat, Sto lat …… . Ale wtopa, zapomniałam o swoich urodzinach. W końcu jest 16 luty. Niedługo są Justina urodziny. Popłakałam się…… ze szczęścia. Jeszcze nikt tyle dla mnie nie zrobił. Jestem nieziemsko wzruszona. Gdy wszyscy skończeni śpiewać znowu usłyszałam dźwięk fajerwerków, Justin podszedł do mnie.
- wszystkiego najlepszego kochanie – powiedział i pocałował mnie namiętnie. Wszyscy zrobili głośne uuuuuuuu i zaczeli krzyczeć.
- goszko!!! goszko!! goszko!!
- a co to wesele? – spytałam na pół żartem. Wszyscy się zaśmiali i dali nam w końcu spokój. Cały czas ktoś do mnie podchodził i składał życzenia. Nagle do salonu wjechał ogromnysuperowysuperhipermegaczad tort.
( http://www.we-dwoje.pl/files/Image/galerie/17434/galeria_we_dwoje_17.jpg )
- łał – tylko tyle zdołałam powiedzieć. Znowu wielkie…. ba co ja mówię ogromne zaskoczenie. Odwróciłam się do Justina i spojrzałam na niego moimi brązowymi tęczówkami z łzami w oczach.
- nie podoba ci się? – spytał.
- nie, nie, to wszystko jest takie wspaniałe. Ty dla mnie tak dużo robisz …… a ja…… - nie dał mi dokończyć bo zatkał mi usta swoimi ………znowu. :).
- nie musisz nic robić. Wystarczy, że jesteś. Przyjdzie taki czas gdy będę potrzebował twojej pomocy.- powiedział gdy już się od siebie odkleiliśmy i uśmiechnął się do mnie, odwzajemniłam gest. Ma takie piękne białe ząbki. Wogule jest cały słodki. Mój chłopak…….. jak to pięknie brzmi.
Podeszła do mnie Pattie z nożem, na początku się przestraszyłam ale gdy już się domyśliłam, że chodzi o pokrojenie tortu uspokoiłam się. Posłusznie wzięłam od niej baaaaardzo ostrożnie ten nóż i podeszłam z nim do tortu. Ukroiłam pierwszy kawałek, potem drugi ……………….. czterdziesty czwarty………. Pięćdziesiąty ósmy, jeny ile tych gości?!?!?!?!?! Dobra w końcu rozdałam wszystkim ten tort i ukroiłam kawałek dla siebie, był naprawdę pyszny. Gdy wszyscy zjedli tort nadszedł czas na tańce. Tańczyłam chyba ze wszystkimi ludźmi którzy tutaj są tylko nie tańczyłam jeszcze z Justinem, a tak właściwie to wogule nie mogę go nigdzie znaleźć. Podeszłam do Pattie:
- Pattie widziałaś może Justina? – spytałam z nadzieją, że wie gdzie jest.
- nie niestety nie widziałam, ale jak go zobaczysz to powiedz mu, że go wołam, ok.? – spytała z uśmiechem.
- dobrze – powiedziałam i zaczęłam nadal szukać Justina. Pytałam Chrisa, Amelie ( moja naj.przyjaciółka ) , Rayana, Chaza ( nie wiem jak się pisze ich imiona, jeśli jest źle to przepraszam ), i innych. Zrezygnowana wyszłam na ogródek. Fala przyjemnego, zimnego powietrza podmuchiwało moją twarz. Usiadłam na murku i patrzyłam się tępo w drzewa. Nagle pod którymś z nich zobaczyłam……….. .
_____________________________________________________________
WRÓCIŁAM!!!!!!!!!!!!!!!!!! Sory, że taki krótki rozdział, wiem miał być dłuższy ale miałam dzisiaj wycieczkę i dopiero co ok. godzinę temu wróciłam. Nie wiem kiedy dodam nn. Mam nadzieję że jak najszybciej. Mam nadzieję, że ktoś czyta ten chłam. Choć szczerzę wątpię w to. Rozdział za przeproszeniem do DUPY!!!!!. Dlaczego to piszę?? Bo to prawda!!!.
Jak myślicie co zobaczyła Amy????

Musicie przyznać, że to zdjęcie jest słodkie. Kocham go!!!!!!

40653_146633762028059_129874810370621_333440_3503576_n.jpg
06.02.2012 o godz. 16:45

Słuchajcie nie mam weny. Usuwam bloga. I tak nikt tego nie czyta. Moje wypociny idą nie do głowy, lecz do śmieci. Jeśli nie chcecie żebym usuwała to piszcie.
Tagi: usuwam
31.01.2012 o godz. 12:15

Siema!!!!! chciałam tylko powiedzieć, że zawieszam bloga. Nie wiem kiedy wrócę. Ale obiecuję, że jak wrócę to nn będzie naprawdę długi. Do przeczytania!!
23.01.2012 o godz. 13:47

ROZDZIAŁ VI

Podniosłam lekko głowę by zobaczyć skąd wydobywa się ta muzyczka. Zobaczyłam tam…………………
- Cyrk????? – spytałam
- nie wiesz stajnia – powiedział z sarkazmem i się uśmiechnął.
- aha, dobrze wiedzieć – powiedziałam po czym wyskoczyłam z samochodu. Szłam razem z Justinem wyznaczoną drogą do kolorowego namiotu. Gdy byliśmy już przy wejściu, Justin nagle skręcił w bok. Chyba chciał obejść namiot. Ta a po co by to robił?. No, no ja i moja genialna główka. Zdezorientowana podążyłam za nim.
- Justin gdzie idziemy? – spytałam gdy weszliśmy do małego lasku.
- zobaczysz – powiedział z zadziornym uśmiechem. Już się więcej nie odzywałam. Nagle skończył się las i to co tam zobaczyłam, zupełnie zaparło mi dech w piersiach. Ujrzałam tam Duzy koc z moją i Justina podobizną. Na nim dwa plecione koszyki piknikowe i w pudełeczku truskawki w czekoladzie. Mniam. Na brzegu jeziora ( bo ten piknik był nad jeziorem) był kajak. Na tym kajaku były porozstawiane małe świeczusie zapachowe.
- Justin… – wyszeptałam ledwie co słyszalnym głosem, nie dokończyłam, bo Justin zatkał mi usta swoimi. To była magiczna chwila. W końcu czułam się przy kimś bezpieczna i mogłam się nim nacieszyć.
- usiądziemy? – spytał Justin gdy już się od siebie odkleiliśmy. Ja tylko pokiwałam twierdząco głowa i skierowaliśmy swoje nogi w stronę koca trzymając się za ręce. Miał takie ciepłe ręce. Usiedliśmy na kocu. Z ciekawości zajrzałam do koszyczków. Znowu przeżyłam szok. Zobaczyłam tam strojnego kurczaka ( oczywiście martwego i pieczonego) owiniętego w fioletowe winogrona i inne warzywka i owoce. Babeczki z orzeszkami, bitą śmietaną i wisienką. I inne pyszne pyszności. Niektóre z nich nie próbowałam jak sushi, homar, krab, krewetki i inne owoce morza ( owoce morza oprócz sushi oczywiście. Ale to jest częściowo ryba więc …. no nic.).
- Justin….. ty to wszystko sam zrobiłeś? – spytałam z niedowierzeniem.
- tak, a co? – powiedział i uśmiechnął się do mnie zadziornym uśmiechem.
- nie nic, jesteś niesamowity – powiedziałam po czym uśmiechnęłam się do niego jeszcze bardziej zadziornym uśmiechem niż on.
- jesteś głodna? – spytał.
- i to jeszcze jak – powiedziałam i poczułam jak mi w brzuchu burczy.
- no, chyba ci uwierzyłem – powiedział i się zaśmiał. Ja ze wstydu zarumieniłam się i spuściłam głowę żeby tego nie widział. Głupi kok!!!! chyba Justin zauważył moje zarumienione policzki.
- jesteś taka słodka gdy się rumienisz i starasz się to ukrywać – powiedział po czym jeszcze bardziej się zarumieniłam.
- dobra to bierzemy się za jedzenie – powiedział Justin trąc obie ręce.
- ok. – powiedziałam. Karmiliśmy się nawzajem chyba wszystkim co tu było.
- ja już nie mogę – powiedziałam gdy Justin zamierzał włożyć mi do ust kolejną krewetkę.
- no proszę – powiedział po czym zrobił oczy jak kot ze smreka. Starałam się mu nie ulec, ale tymi ślicznym brązowym tęczówkami musiałam ulec. Justin zadowolony z siebie włożył mi krewetkę do ust. Potem już zrozumiał, że więcej w siebie nie wcisnę. Trochę się zaczynało ściemniać. Wyciągnęłam z tylnej kieszeni telefon. Była……….. 20.00!!!!. haha co ja mówię przecież to wcześnie.
- dobra teraz idziemy na kajak – powiedział po czym wstał.
- Justin ale ja się nie podniosę. Za dużo zjadłam - powiedziałam po czym zobaczyłam jak Justin się tylko uśmiecha. Podszedł do mne i podniósł.
- to ja cię zaniosę – powiedział po czym zaczął iść ze mną w stronę kajaku.
- nie!!!! – krzyknęłam – Justin ja za ciężka jestem nie dźwigaj mnie – powiedziałam. Justin spojrzał na mnie z miną CIEBIE POR…ŁO?.
- co ty wygadujesz? – spytał – ty?? Ciężka?? Haha. Dobre!! – powiedział i się zaśmiał. Znowu zaczął iść w stronę kajaku.
- JUSTIN!!! – krzyknęłam trochę głośniej.
- CO???!!! – również krzyknął tak samo głośno jak ja.
- puść mnie. Dostałam sił, sama pójdę – powiedziałam po czym chciałam stanąć na własne nogi, lecz Justin był silniejszy, poddałam się. Pościł mnie dopiero gdy byliśmy już przy kajaku.
- dziękuję – powiedziałam po czym poprawiłam ubranie, bo było pogniecione i w części podwinięte. Wsiadłam do kajaku, Justin uczynił to samo. Dopiero teraz zauważyłam, że na ‘’pokładzie’’ są porozsypywane płatki czerwonych róż. Poczułam zapach tych świec, pachniały pięknie. To chyba róże….. nie wiem.

Justin chwycił za wiosła i zaczął nimi kręcić. Chciałam sama to zrobić bo nie chciałam żeby Justin się przemęczał, ALE ON MI NIE POZWOLIŁ!!!!!! łeeee łeeee. haha.
- Justin daj mi te wiosła – prosiłam go już chyba z 20 min.
- Amy! Uspokój się, dam sobie radę – powiedział. Ja jednak nie dałam za wygraną, położyłam moje dłonie na jego. I zaczęłam je kręcić tak jak Justin.
- Amy – powiedział i spojrzał na mnie. Nadal trzymał ręce na wiosłach tylko przestał wiosłować.
- no co? – spytałam jakbym nie wiedziała o co chodzi.
- ty już dobrze wiesz co – powiedział – puść – dokończył. Wiedziałam, że nie wygram. Za bardzo na mnie działa. Miałam jeszcze tylko jedno wyjście. Puściłam jego ręce i namiętnie go pocałowałam. Włożyłam mu moje palce w jego włosy. Justin w końcu puścił te wiosła i odwzajemniał mój pocałunek. Nagle się od niego odkleiłam i teraz ja chwyciłam za wiosła. Ha! Wygrałam!! Wygrałam!!. JUHUU!. HA!. genialna jaa genialna jaa. HA! Ehemm…… trochę mnie poniosło.
- no dobraa…..- powiedział Justin – ty wogule wiesz gdzie mamy płynąć? – spytał się.
- yyyyy……..no nie – powiedział.
- to puść – powiedział. Posłusznie wykonałam jego polecenie. I to on chwycił za wiosła.
- i po co ja się starałam – powiedziałam kładąc brodę na dłoni. On się tylko do mnie uśmiechnął. Płynęliśmy jeszcze 10 min. Nagle Justin się zatrzymał. W tedy dopiero podniosłam głowę. Zobaczyłam tam …….wyspę. Aż wstałam.
- Justin –tylko tyle zdołałam powiedzieć. Spojrzałam na niego ze łzami w oczach. Zauważyłam że szuka czegoś w swoich spodniach. W końcu wyciągnął z nich małe czerwone pudełeczko w kształcie serca. Uklęknął na jedno kolano. Wyciągnął pudełko w moją stronę otwierając go ujrzałam piękny pierścionek.
( http://stylistki.pl/przedmioty/pierscionek-z-bialego-zlota-30748/ )
- Amando Brown. Znam cię od niedawna, lecz…… zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Kocham cię. Kocham cię i pytam się ……..czy zostaniesz moją dziewczyną? – spytał z nadzieją w głosie.
- Justin………
_________________________________________________________________
Siemaneczko!!!!!!!!!!!!. Wiem Rozdział do bani. No ale co poradzić. Brak weny. Dzisiaj wyjątkowo nie będę was dręczyć komentarzami. Po prostu postarajcie się dać ich jak najwięcej. To dla mnie bardzo ważne. I jeszcze jedno, jeśli będziecie chcieli żebym usunęła bloga to piszcie. I tak sama o tym myślę :(


Tagi: Rozdział VI
19.01.2012 o godz. 17:41

Rozdział już dawno napisany ale nadal nie widzę pod V rozdziałem 12 komentarzy.
19.01.2012 o godz. 16:39

Słuchajcie zrobicie coś dla mnie? plis http://darioloveklaudia.bloblo.pl/ komentujcie ją pliss to dla mnie bardzo ważne za to będę dodawała dłuższe rozdziały.
19.01.2012 o godz. 13:04

Polecam blogi, są na serio super:
http://mileyjustinlove.bloblo.pl/
http://mileyijustin.bloblo.pl/
http://selenka-gomez-plus-osiemnascie.bloblo.pl/
http://jb-sweet-live.bloblo.pl/ ona zakończyła blog ale ma super rozdziały
http://kolorowaolka.bloblo.pl/
http://klaudiakoterjustinbieber.bloblo.pl/
I moja przyjaciółka.Dziewczyno jesteś super.Kolejny rozdział dedykuję tobie.Wiecie o kim mówię?? o KLAUDI mojej naj A mianowicie http://klaudialovejustin.bloblo.pl/

Tagi: tu
16.01.2012 o godz. 15:57

Rozdział V

- dziękuję – podziękowała. Ja się tylko do niej uśmiechnąłem. Wziąłem jej walizkę i ruszyliśmy do mojego domu…..
Wyszliśmy z jej domu i skierowaliśmy się do mojego. Nawet nie zdążyliśmy dobrze wejść, a ona (Amy) od razu rzuciła się na Scootera. Pobiegła do niego z ogromnym płaczem i od razu się w niego wtuliła. Scooterowi chyba też chciało się płakać bo zaciskał usta i oczy. Ja tylko stałem tam z wielkim żalem w oczach, skierowanym do Amy. Spróbowałem wyobrazić sobie co bym czuł, gdyby mi się przytrafiło takie nieszczęście. Nie mogę sobie tego wyobrazić. Teraz, w tych trudnych dla Amy chwilach, muszę, muszę być przy niej. Mama, nauczyła mnie pomagać ludziom w potrzebie nie zważając na to czy to się odwzajemni czy nie. Pomoc to zawsze pomoc. Wciągnąłem walizkę Amy po schodach i skierowałem się z nią do pokoju gościnnego. Położyłem walizkę na łóżku i zszedłem na duł. Amy leżała na kanapie w salonie. Była przykryta czarnym kocem z kolorowymi groszkami. Podszedłem do niej bliżej i dopiero teraz zauważyłem, że ma w ręku …… gorącą czekoladę???. No nic. Pewnie jak wynika z mojej męskiej intuicji na pocieszenie. Tsaa… ale ja mądry. Usiadłem obok niej i położyłem moją dłoń na jej kolanie.
- jak się czujesz? – spytałem z chyba większą troską niż chciałem.
- a jak mam się czuć? – odpowiedziała mi pytaniem na pytanie. – nic nie idzie dobrze. Chłopak, którego kochałam zdradził mnie. Mimo, że było to tak dawno nie mogę o tym zapomnieć. Ja naprawdę czułam, że to była miłość mojego życia. Moi rodzice nie żyją. Mimo, że nie mieli dla mnie zbyt wiele czasu, kochałam ich najbardziej na świecie. A teraz ich po prostu, nie ma. Ehh. Jeszcze te włamanie … ja już nie wiem co robić – powiedziała załamującym głosem. Słyszałem w jej głosie bezradność.
- nic nie musisz robić – zacząłem – zawsze możesz na nas liczyć. Już pora o tym zapomnieć. Będziemy przy tobie, pamiętaj. – powiedziałem do mniej z uczuciem. Ona tylko się do mnie uśmiechnęła z wdzięcznością. Nagle wstała z kanapy, kubek odłożyła na stoliczek i powiedziała.
- masz rację, nie ma co powracać do przeszłości. Trzeba zacząć myśleć o przyszłości i zacząć nowy rozdział w życiu. – powiedziała z pewnością w głosie.
- I to chciałam usłyszeć moje dziecko – powiedział ktoś wychodząc z kuchni i podchodząc do nas. To była Pattie.
- pamiętaj zawsze możesz na nas liczyć. – dodała
- tak wiem, dziękuję. – odpowiedziała jej Amy.
- no, a teraz idź na górę się jakoś ogarnij i gdzieś pójdziemy. – Powiedziałem podnosząc się energicznie.
- no, ok., ale…… – nie dałem jej dokończyć.
- żadne ale, idź bo się jeszcze rozmyślę. – zagroziłem jej. Ona szybko pobiegła na górę lecz nagle wróciła.
- aaa…. tak wogule…. To gdzie jest mój pokój? – spytała
- a no tak. – zaśmiałem się lekko. – schodami na górę i drugie drzwi z lewej. – powiedziałem.
- aha – powiedziała i poszła się szykować. Ja nie muszę się szykować. Mam dobre ubranie na to ‘’wydarzenie’’.

Oczami Amy
Justin tak mi pomaga. Za wszelką cenę chce żebym zapomniała o tamtych niemiłych wydarzeniach.
Nawet gdzieś mnie zabiera. Tylko jest jeden problem…… nie wiem gdzie!!!. A co z tego wynika?.... nie wiem jak mam się ubrać. Postanowiłam na zwykłe, wygodne ubranie codziennę. Posmarowałam lekko usta błyszczykiem, rozczesałam włosy i ułożyłam go w niedbałego koka. Zeszłam na duł. Justin się nie przebierał, to nic i tak wygląda świetnie. :) Gdy usłyszał moje kroki odwrócił się.
- ślicznie wyglądasz – powiedział z szczerym uśmiechem.
- dziękuję – odwzajemniłam gest.
- idziemy? – spytał
- jasne – powiedziałam. Po czym skierowaliśmy się do drzwi. – a gdzie? – spytałam po chwili z zaciekawieniem.
- zobaczysz – powiedział z zadziornym uśmiechem. Już o nic nie pytałam. I tak by mi nic nie powiedział. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się w stronę garażu. Gdzie Justin kisił swój samochód. Haha. Odblokował drzwi i je otworzył. Pewnie żebym wsiadła. Taa mądra ja, a niby dlaczego otwiera? sprawdza czy nie skrzypi?. Posłusznie wsiadłam a Justin zamknął drzwi. Sam wsiadł do samochodu od strony kierowcy. To znaczy. Nie nazwałabym to wejściem, tylko przeskoczeniem. No nic. Gdy już zapieliśmy pasy Justin włożył kluczyki, zręcznie je przekręcił i odpalił silnik. HURA!!!!!. Mają fajny garaż, drzwi od niego otwierają się za pomocą głosu. Juhu. W końcu wyjechaliśmy z garażu. Nastała niezręczna cisza. Po ok. 3-4 minutach Justinowi znudziło się milczenie i włączył radio. Leciała piosenka
http://www.youtube.com/watch?v=fptl_foQtGI. Spojrzałam na Justina jak na idiotę. Ten na dodatek zaczął to śpiewać. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Potem leciała http://www.youtube.com/watch?v=aEozAdgEKOY&feature=related Justin również przy tym śpiewał. Już nie mogłam wytrzymać i normalnie gdyby nie pasy tarzałabym się ze śmiechu po wycieraczce. Myślałam że mi zaraz coś z brzucha wyskoczy. Justin śpiewał to zupełnie tak samo jak w piosence. Ta, on to ma talent, nie ma co. Piosenka się skończyła. Justin skończył śpiewać i wyłączył radio. Ja nadal nie mogę się uspokoić. Miałam już całe oczy zapłakane ze śmiechu, o mało co bym się nie ssikała. Justin widząc mnie śmiejącą się, sam nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem. Po 20 min zatrzymaliśmy się na jakimś parkingu gdzie było mnóstwo samochodów. Słyszałam lekką muzyczkę. Podniosłam lekko głowę by zobaczyć skąd wydobywa się ta muzyczka. Zobaczyłam tam…………………
________________________________________________________________________________
SIEMANKO!!!!! Dzięki za komentarze i za to, że jesteście ze mną. :) Mam nadzieję, że będzie tak dalej :). Miał być długi rozdział i mam nadzieję, że jest. Nie wiem. Fotografie samochodu Justina i stroju Amy będą pod rozdziałem. ( strój Amy bez plecaka i okularów)
15 komentarzy nn
naluz.jpg
porsche-04.jpg
Tagi: V rozdział
16.01.2012 o godz. 14:11

SŁUCHAJCIE!!!!

Słuchajcie, jeśli nie chcecie V rozdziału, ok.
Do puki pod IV rozdziałem nie będzie 7 komentarzy nie będzie V rozdziału. Tymi komentarzami chce tylko sprawdzić czy ktoś to czyta. :)
13.01.2012 o godz. 13:55

Ja już nie wiem co robić. Nikt nie komentuje moich rozdziałów. Chyba usunę bloga. I tak nikt tego nie czyta.
10.01.2012 o godz. 14:10

Lubicie Apollo 3??? ja tak, KOCHAM ICH!!! który najładniejszy?? dla mnie Henry!! Macie jakąś ich ulubioną piosenkę?? Moja to Superheldem!!!
ODPOWIEDZI PISZCIE W KOMENTARZACH!!! :p...(:
19650_Apollo+3+apollo3_2.jpg
Tagi: Apollo 3
06.01.2012 o godz. 23:50

Rozdział IV

- a dlaczego nie? – spytałam
- bo nie, a teraz idź spakować rzeczy które będą ci potrzebne na przetrwanie w moim domu – po tych słowach zaśmiałam się i poszłam spakować potrzebne mi rzeczy na dziś i jutro…..
Weszłam do domu i od razu skierowałam się w stronę mojego pokoju. Byłam już na schodach gdy usłyszałam jakieś szelesty w kuchni. Przestraszona szybko pobiegłam do mojego pokoju i zamknęłam się na klucz. Czy to włamanie??? A może tylko podmuch wiatru??? z trzęsącymi się rękoma wyjęłam z torebki telefon i zaczęłam szukać numer Justina. Gdy już miałam nacisnąć zieloną słuchawkę ktoś zaczął się dobijać do drzwi. Pośpiesznie ją nacisnęłam. Jeden sygnał..dwa..trzy..
-halo??
- Justin proszę cię, przyjdź tu – mówiłam z płaczem
- ale… co się stało?? – spytał z przerażeniem
-…………………..- nic nie mówiłam, łzy przerażenia mi to uniemożliwiały
- Amy uspokój się, już do ciebie biegnę – powiedział po czym się rozłączył. Po skończeniu rozmowy włamywaczowi udało się wywarzyć moje drzwi.
- cześć mała – powiedział. Potem już nic nie pamiętam.

Oczami Justina
Poszła się spakować. Długo nie wracała. Nagle usłyszałem jakąś melodyjkę w moim telefonie. Wyjąłem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz. Amy. Odebrałem.
- Halo?? – zacząłem
- Justin proszę cię, przyjdź tu – mówiła do mnie….. chyba z.. płaczem??.
- ale… co się stało?? – spytałem z przerażeniem
-……………………- nic nie mówiła, słyszałem tylko jak płakała.
- Amy uspokój się, już do ciebie biegnę – powiedziałem po czym się rozłączyłem. Szybko wbiegłem do jej domu. Gdy byłem już w jej pokoju zobaczyłem jakiegoś przebranego na czarno kolesia. Gdy mnie zobaczył rzucił się na mnie z pięściami. Lekcje u policjanta się przydały. Zablokowałem go tak, że nie mógł się ruszyć. Szybko więzłem telefon i zadzwoniłem po policje. Jak zwykle nie obeszło się bez pytań. Po niecałych 6 min, przyjechała policja. Wbiegli na górę i teraz oni zajęli się włamywaczem. Po tym szybko pobiegłem do leżącej przy łóżku Amy. Próbowałem ją budzić ok.15 min. W końcu się udało. Jak mnie zobaczyła od razu się we mnie wtuliła. Usłyszałem jak jej oddech robi się nie równy. Wiedziałem, że zaraz się rozpacze.
-eeej, Amy nie płacz. Już ci nic nie grozi. Ze mną jesteś bezpieczna. – powiedziałem po czym bardziej przytuliłem dziewczynę. Policjanci już są w drodze na komisariat z tym włamywaczem. Pocałowałem dziewczynę w czoło, po czym wyciągnąłem walizkę z szafy i zacząłem ją pakować. Po pół godziny dziewczyna się uspokoiła, a ja ją spakowałem. Pomogłem Amy wstać z podłogi.
- dziękuję – podziękowała. Ja się tylko do niej uśmiechnąłem. Wziąłem jej walizkę i ruszyliśmy do mojego domu.

__________________________________________________________________________________
Wiem, że denny rozdział. Jednak jestem rozczarowana tym, że pod III rozdziałem nie ma 10 komentarzy. No ale nic. Po namowach niektórych osób postanowiłam jednak dodać ten IV rozdział. Nie mam weny, nie wiem kiedy napiszę V rozdział. Możecie być na mnie złe ale ja nic na to nie poradzę. Mam za dużo nauki. Jednak spróbuję go napisać. Im więcej komentarzy tym szybciej napiszę V rozdział.
Mam pytanko…. macie twittera? Jeśli tak, to jest moje konto.
https://twitter.com/#!/Agnieszka131514

Tylko.. jak zechcecie mnie obserwować to napiszcie z jakiego bloga jesteście czy coś.
7 komentarzy = nn
Tagi: Rozdział IV
06.01.2012 o godz. 19:15
agnieszka131514
Opowiadanie o One Direction
O mnie: Opowiadanko o 1D
statystyki